poniedziałek, 25 listopada 2013

Inidie - Markha Valley


Więcej? KLIK KLIK!

http://np-foto.blogspot.com/2013/11/inidie-markha-valley.html#more

Na treku byliśmy 4 razy w życiu.

1. Pierwszy: Malezja - Mt. Kinabalu - 2 dniowy trek po którym nie zapałaliśmy miłością do treków z bardzo prostej przyczyny, są po porostu męczące.

2. Drugi: Kolumbia - trasa Salento - Primavera - 2 dni, dużo by opowiadać ale zasadniczo w dalszym ciągu magii nie było.

3. Trzeci: Nepal - ABC - moment zwrotny, 6 dniowe kopytkowanie pod Annapurnę zmienia całkowite nasze podejście do treku.

4. Czwarty...

Inidie, Ladah. Kiedyś rejon ten określano Małym Tybetem, dziś jest ponoć bardziej tybetański niż sam Tybet. Może kiedyś sprawdzimy. Himalaje mają swój urok to na pewno i najłatwiej go odnaleźć wchodząc w samo ich serce. Z licznych tras trekingować wybraliśmy jedną z bardziej "popularnych" opcji, Markha Valley. Trek rozpisany na 10 dni ale przy odpowiednich modyfikacjach można go ukończyć w 6. Słowo popularność także zyskało dla nas nowego znaczenia. Na "popularnym" treku w szczycie sezonu na całej trasie łącznie z nami znajdowało się 12 osób. Tłok, rzec można.

6 dni, każdy inny... Krajobraz zmieniał się z każdym pokonanym kilometrem. Mijaliśmy piękne "alpejskie" doliny tylko po to, żeby następnego dnia zostać otoczonym surowymi, suchymi szczytami Himalajów.

Od tego momentu jesteśmy absolutnymi fanami treków. Do Ladakh z pewnością wrócimy, żeby zobaczyć te mniej "zatłoczone" trasy...